Patrick Suskind „Pachnidło”

Posted in Literatura with tags , on Wrzesień 11, 2008 by metzli

W osiemnastym stuleciu żył we Francji człowiek, którego spośród jakże licznych w tej epoce genialnych i odrażających postaci zaliczyć wypada do najbardziej genialnych i najbardziej odrażających.  Zdanie rozpoczynające Pachnidło, bardzo dużo mówi nam o całej powieści. Cała książka utrzymana jest do końca w takm duchu, a autor już od pierwszych stron stara się przedstawić Jana Babptystę jako potwora w ludzkiej skórze. Książka doczekała się ekranizacji, film nie zyskał sobie mojej sympatii, podobnie było z powieścią. Nie ma się jednak czemu dziwić, jeśli ekranizacja była bardzo wierna w swoim przekazie w stosunku do pierwowzoru. Można posunąć się do stwierdzenia, że lektura Pachnidła to tyko strata czasu.

Czytaj dalej

Reklamy

Nowa Rosja

Posted in Polityka with tags , , on Wrzesień 7, 2008 by metzli

Sprawa konfliktu w Gruzji coraz rzadziej pojawia się na łamach prasy. Już dawno zeszła z ich pierwszych stron – typowy los, właściwy dla tego typu wydarzeń. Najgorętszy okres, kiedy dochodziły najbardziej dramatyczne, a co za tym idzie najlepsze newsy, mamy już za sobą. Kiedy emocje już opadły można pochylić się nad jedynym wygranym tej rozgrywki, mowa oczywiście o Rosji.

Czytaj dalej

[Rec]

Posted in Film with tags , on Sierpień 26, 2008 by metzli

Czym powinien cechować się dobry horror? Odpowiedź wydaje się dosyć prosta – potrafić porządnie wystraszyć widza. W końcu właśnie w takim celu chodzi się na tego rodzaju filmy. Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że takiego efektu nie osiągnie się epatując wielkimi ilościami krwi i wrzaskami. Najbardziej boimy się tego czego dokładnie nie możemy dostrzec – zasada mniej pokazujesz, budujesz większe napięcie powinna dzisiaj świecić największe triumfy. Jednak, jak możemy się przekonać na przykładzie filmu [rec], nie wszyscy chcą sobie tą lekcję przyswoić, co w efekcie prowadzi do marnego rezultatu.

Czytaj dalej

Wojciech Kuczok „Widmokrąg”

Posted in Literatura with tags , , on Sierpień 24, 2008 by metzli

Nie jest sprawą łatwą pisać o miłości. Z pewnością przekonał się o tym każdy kto choć raz próbował poruszyć ten temat. Miłość może mieć wiele wymiarów – i ciekawe, że w języku polskim taką wielość uczuć określa się tylko jednym słowem. Temat o który zahacza Kuczok nierozerwalnie wiąże się z seksualnością i brawa dla autora, że nie starał się od tego aspektu uciekać. Trudno jest pisać o miłości między dwojgiem młodych ludzi, nie wspominając o ładunku erotycznym jaki między nimi musi się wyzwalać. Pominąć go – to sztuczność, opisać w taki sposób, aby nie wyszedł z tego wulgaryzm, jest pewnego rodzaju sztuką. Ale Kuczok nie zajmuje się tylko tym wymiarem miłości, w tych paru krótkich opowiadań można odnaleźć jej dość szerokie spektrum.

Czytaj dalej

Prowincjonalizm

Posted in Subiektywnym okiem on Sierpień 24, 2008 by metzli

W zeszłym tygodniu,  Wysokie obcasy w całości poświęcone były Chinom (jak zwykle znalazły się tam ciekawe reportaże). Rzecz zupełnie zrozumiała, biorąc pod uwagę wydarzenie sportowe mające miejsce w Pekinie, najlepszy moment żeby pochylić się nad tym krajem i w jakiś sposób starać się go zrozumieć. Lektura tego numeru wykazała mi jak niewiele wiem o państwie środka. Wyłączając obiegowe informacje, którymi posługuje się chyba każdy, żeby pokazać, że jednak trochę zna się na temacie. Oparte głównie na stereotypach, niekoniecznie zgodne z prawdą. Tak też się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie sięgnęłam po Morze utraconych opowiadań Marqueza. Nie da się czytać twórczości jakiegoś pisarza nie biorąc pod uwagę kontekstu kulturowego w jakim pisał. Zadałam sobie pytanie, co ja właściwie wiem o Ameryce Łacińskiej.  Wyszło mi, że praktycznie nic. I ostatni gwóźdź programu – jakiś czas temu skończyłam Heban Kapuścińskiego. Dzięki tej książce mogłam odkryć Afrykę, nieco poznać jej specyfikę i przekonać się, że moje wyobrażenia o tym kontynencie były delikatnie mówiąc płytkie.

Tych kilka przykładów, zaprowadziło mnie właśnie do tytułu tego wpisu. Żyjemy w głębokiej ignorancji, takim ogólnoświatowym prowincjonalizmie – mimo łatwości przekazywania informacji, faktu, że odległość nie stanowi dzisiaj najmniejszego problemu. Jeśli tylko chcieć wyjść poza znajomy krąg kulturowy, zaraz objawia się nasza ignorancja. Taką sytuację można przyrównać do jakiejś zabitej dechami wiochy, której mieszkańcy nie wiedzą nic o świecie poza swoją małą miejscowością i w zasadzie mało ich to obchodzi. Każda próba wyjścia poza to co już poznane, jest okraszona trudem przecierania nowych ścieżek na nieznanym terenie.

W najnowszym wydaniu Wysokich obcasów są tym razem teksty o Indiach, a na półce czeka książka pisarza pochodzącego z Turcji, Orhana Pamuka Nazywam się czerwień o XVI-wiecznym Stambule. Nieznane, nowe ścieżki.

Scott Lynch „Na szkarłatnych morzach”

Posted in Literatura with tags , on Sierpień 19, 2008 by metzli

Drugi tom cyklu o przygodach Niecnych Dżentelmenów ukazał się nakładem wydawnictwa Mag w kwietniu tego roku. Pierwsza część, rozpoczynająca tą serię, Kłamstwa Locke’a Lamory zebrała bardzo dobre recenzje, pozostaje jedynie pozazdrościć autorowi tak udanego debiutu. W momencie pojawienia się kolejnego tomu od razu rodzi się pytanie czy kontynuacja spełniła oczekiwania i rosnące apetyty czytelników? Kłamstwa Locke’a Lamory były swego rodzaju nowością, chociaż książka bazowała na sprawdzonych motywach. Kiedy przysiadamy do lektury Na szkarłatnych morzach, wiemy już mniej więcej czego możemy się spodziewać. I jeśli nastawimy się na dobrą rozrywkę na pewno nie poczujemy się zawiedzeni. Bo w taki też sposób, na książki Lyncha trzeba patrzeć i tak je traktować – jako rozrywkę. Miła odmiana jeśli wcześniej miało się do czynienia z tzw. cięższymi pozycjami. Książka idealna na podróż, łatwa i przyjemna. Trochę pokaźna jeśli chodzi o objętość, może się wydawać małą cegiełką, ale czyta się ja bardzo szybko. Scott Lynch ma bardzo lekki styl, czytelnik wręcz leci przez kolejne strony i zanim się spostrzeże ma za sobą już kilkanaście rozdziałów.

Niechaj wiedzie się złodziejom – to przykazanie Występnego Wartownika, usłyszał kiedyś mały Locke Lamora, z ust swojego mentora, Łańcucha. W okrojonym składzie, razem ze swoim przyjacielem Jeanem, stara się, kolejny raz, wypełnić je jak najlepiej. Planując kolejne, wielkie przekręty, tkając sieć kłamstw, która z wraz rozwojem fabuły robi się coraz bardziej poplątana. Z łatwością jaką nabierają kolejne wysoko postawione osoby może niekiedy budzić sprzeciw u czytelnika. Ale chyba właśnie po to kupiło się tą książkę – aby przeczytać jak dwójka błyskotliwych złodziei, w ubrankach arystokratów nabiera i pozbawia pieniędzy tą grupę ludzi przekonanych o własnej nietykalności. Z przyjemnością można popatrzeć jak grunt ucieka im spod nóg.

Recenzję z prawdziwego zdarzenia z wykazaniem plusów i niedociągnięć można przeczytać na katedrze . Ja jedynie ograniczę się do stwierdzenia, że Lynch podał czytelnikom, może znane danie, ale mimo wszystko ciągle smaczne. Jedynie momentami brakowało bardziej zaznaczających się przypraw. Jeśli o mnie chodzi, odeszłam od stołu z wrażeniem, że ta potrawa nadal mi smakuje.

Polska prasa

Posted in Subiektywnym okiem with tags , , on Sierpień 12, 2008 by metzli

Przy okazji konfliktu w Gruzji, moja irytacja prezentowanym poziomem prasy w Polsce zwiększa się coraz bardziej, niedługo osiągnie prawdziwe apogeum. Dzisiaj kolejny raz sięgnęłam po zagraniczne odpowiedniki (padło tym razem na Guardiana) i wszystko wskazuje na to, że taka sytuacja będzie miała miejsce coraz częściej. Denerwujący jest ten brak profesjonalizmu u naszych dziennikarzy. Prosty przykład – relacje z ostatnich zdarzeń w Gruzji. Czytając artykuły w polskiej prasie znajdziemy mnóstwo quasi-relacji. Co przez to rozumiem? Podawanie  bieżących wydarzeń, opatrzonych jednak odpowiednim komentarzem. Bardziej lub mniej zakamuflowanym. Niekiedy już sam tytuł krzyczy do nas w jaki sposób mamy daną sprawę interpretować. Żebyśmy tylko przypadkiem nie spróbowali myśleć samodzielnie, jeszcze zejdziemy na złą drogę. Zupełnie inaczej niż ma to miejsce w prasie zagranicznej. Relacja ma być relacją, a czytelnik ma się poczuć jak jeden z obserwatorów – otrzymać suche fakty. A autor nie ma prawa wkładać tam swoich sugestii czy przemycać własnych poglądów. Lubię kiedy mnie, jako czytelnika, traktuje się poważnie. Na podstawie podanych informacji jestem w stanie sama wyrobić sobie zdanie na dany temat. Na subiektywne komentarze i analizy jest osobne miejsce. Nie życzę sobie czytać komentarzy udających poważne relacje. Jasna sprawa, że obok takich znajdują się już te odpowiednie komentarze. Droga przez mękę.

Niech żyje znajomość angielskiego, bez niego człowiek w ogóle przestałby czytać jakąkolwiek prasę.