Archive for the Polityka Category

Milan Kundera – cienie przeszłości

Posted in Polityka with tags , on Październik 14, 2008 by metzli

Pomimo upływu czasu, rozliczenie się z komunistyczną przeszłością wciąż stanowi duże wyzwanie dla państw Europy Środkowej. Nie, nie mam zamiaru w tym miejscu wspominać o polskim lustracyjnym piekiełku. Ten fakt już doszczętnie mi obrzydł przez ciągłe wyciąganie kolejnych spraw i wykorzystywanie ich do walki politycznej. Tym razem cała moja uwaga kieruje się na naszych czeskich sąsiadów i podejrzenia jakie rzucono na jednego z najbardziej znanych pisarzy tego kraju – Milana Kunderę. Według gazety Respekt, zgodnie z doniesieniami Instytutu Badań Reżimów Totalitarnych, Kundera miał napisać w 1950 donos na Miroslava Dvorzaczka. Temu ostatniemu groziła przez ten incydent kara śmierci, ostatecznie został skazany na 22 lata więzienia, w którym przesiedział 14. Pisarz  zaprzecza temu, stwierdzając, że takie zarzuty są dla niego zagadką. Kundera od 1975 roku żyje we Francji, nie pisze w swoim ojczystym języku, jednak pomimo tego jest kojarzony jako autor czeski, a ujmując sprawę szerzej – środkowoeuropejski. 

Czytaj dalej

Nowa Rosja

Posted in Polityka with tags , , on Wrzesień 7, 2008 by metzli

Sprawa konfliktu w Gruzji coraz rzadziej pojawia się na łamach prasy. Już dawno zeszła z ich pierwszych stron – typowy los, właściwy dla tego typu wydarzeń. Najgorętszy okres, kiedy dochodziły najbardziej dramatyczne, a co za tym idzie najlepsze newsy, mamy już za sobą. Kiedy emocje już opadły można pochylić się nad jedynym wygranym tej rozgrywki, mowa oczywiście o Rosji.

Czytaj dalej

Gorący Kaukaz

Posted in Polityka with tags , on Sierpień 10, 2008 by metzli

Teren, który nigdy nie zaliczał się do spokojnych i taki pozostał do dzisiaj. Od czwartku na nowo rozgorzały stare konflikty – tym razem między Gruzją a jej separatystycznymi republikami. Po okresie wzajemnych poszturchiwań i sondowania na ile można sobie jeszcze pozwolić, konflikt rozgorzał, tym razem wydaje się, że na dobre. Praktycznie rzecz biorąc można już w tym momencie mówić o wojnie – między Gruzją a Rosją, a pionkami są Południowa Osetia oraz Abchazja.

Wcześniejsze wydarzenia w tym regionie, nadały całej sprawie nowy wymiar. Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo i uznanie tego faktu przez większość zachodnich państw, ośmieliły Południową Osetię i Abchazję do takich samych działań. Jednocześnie otwarcie drogi przed Gruzją w kwestii przyjęcia jej do NATO, wzbudziło sprzeciw Rosji. Patrząc na ten konflikt, można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasy zimnej wojny, kiedy główna stawka była rozgrywana między dwa duże bloki, przy użyciu pomniejszych aktorów.

Pierwszym odruchem przy czytaniu tego typu wydarzeń, jest pytanie: kto zaczął? Ciężko jest udzielić na nie odpowiedź, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że konflikt ciągnie się od czasu rozpadu ZSRR. Napięcie narastało w ostatnich miesiącach już od dawna, ciągłe polityczne przepychanki i awantury o samoloty, ale kropkę nad „i” postawiła w tym momencie Gruzja. W ramach, jak to górnolotnie określiły gruzińskie władze, przywracania konstytucyjnego porządku, wojsko Gruzji wkroczyło do stolicy Osetii, Cchinwali. Krok dosyć nierozważny, który tylko umożliwił Rosji odpowiednią reakcję. Fakt, że atak nastąpił akurat w momencie rozpoczęcia olimpiady w Pekinie niczego tutaj nie zmienia. Jeśli nawet rosyjskie władze były zaskoczone tym incydentem, szybko już to nadrobiły.

Rosja nie zostawi Osetii, której separatyzm przez cały czas tak popierała. Gruzja również się nie wycofa, będąc w szponach własnej opinii publicznej. Drogi do rozwiązania? Mediacja na tym polu będzie sprawą niełatwą. I jednocześnie dobrym sprawdzianem dla państw UE, jak poradzą sobie z konfliktem w progu jej domu. Oby nie okazało się kolejny już raz, że w takich sytuacjach państwa europejskie są zupełnie bezsilne.

Na koniec mała dygresja o serwisach informacyjnych – chcąc zapoznać się z całą sprawą, weszłam na tvn24 Po dwudniowej nieobecności i nieśledzeniu tych wydarzeń trochę czasu mi zabrało, żeby dojść do informacji, że to Gruzja pierwsza przeprowadziła atak militarny. Celowe manipulowanie w podawaniu informacji? W takich momentach dobrze jest w korzystać z innych źródeł. Najlepiej jeśli będą to źródła zagranicznej prasy. Raz że wydają mi się o wiele bardziej obiektywne, dwa, że można z nich wyciągnąć o wiele więcej informacji. Przy okazji ćwicząc obcy język.

Bolek (ale bez Lolka)

Posted in Polityka on Czerwiec 20, 2008 by metzli

Kolejny raz, biorę się za skomentowanie jednego z aktualnych wydarzeń politycznych, tym razem przykład z naszego podwórka.

Bo i od pewnego czasu polskie media nie żyją niczym innym niż sprawą TW Bolka – wydana książka, program w TVP1, nie mówiąc o masie artykułów i komentarzy, pojawiających się w prasie. Wystarczy też wejść na jakikolwiek serwis informacyjny, gdzie można odnieść wrażenie, że nic innego się w Polsce nie dzieje. Swoją drogą, ja też wpisuję się w ten ogólny trend, poruszając tą sprawę na swoim blogu.

A wcale nie miałam zamiaru się w nią wgłębiać, zresztą od początku budzi ona mój spory niesmak. Ktoś mi może zarzucić, że są mocne dowody na potwierdzenie, że Wałęsa był osławionym Bolkiem. I te zadowolone głosy Kaczyńskich (już nie pamiętam, który się wypowiedział, chyba prezydent), że jest to cios w stary establishment. Pytanie, na ile jest to powodowane zawiścią za odsunięcie przez Wałęsę Kaczyńskich, kiedy ten był prezydentem. Z drugiej strony, nie chcę tworzyć tutaj teorii spiskowych, że wymieniona wcześniej książka była pisana „na zlecenie” konkretnych sił politycznych.

Sprawa lustracji, już od dłuższego czasu trochę mnie męczyła – szczególnie aktywny to był temat za rządów PIS-u, teraz trochę przycichł, żeby znowu podnieść głowę. Nie za bardzo rozumiem, po co, po 18 latach podnosić taką wrzawę. Żeby położyć cień na tych latach? Pogrzebać w przeszłości i wyciągnąć coś śmierdzącego? Nużące są takie działania, tym bardziej, że z mojej perspektywy nic nie wnoszą. Poza szumem w mediach i zniszczeniem czyjegoś dobrego imienia.

Irlandzkie „nie”

Posted in Polityka on Czerwiec 13, 2008 by metzli

Przy frekwencji 53,13% Irlandczycy odrzucili traktat lizboński, przeciw było 53,4%, za 46,6%. Z pewnym zaciekawieniem śledziłam losy tego referendum i spełniły się moje pewne oczekiwania – kolejny raz obywatele jednego z krajów członkowskich wypowiedzieli się na przekór temu co prezentują elity. Bo znowu z jednej strony mamy mówienie o sukcesie integracji i kolejnym kamieniu milowym w tym procesie, wszystko tak pięknie i ładnie, tylko jakoś twór nazywany „zwykłym obywatelem” nie jest do tego do końca przekonany. I temu dał wyraz.

Co będzie dalej? Już pojawiają się głosy, że traktatu mimo wszystko nie można uznać za martwy, bo przecież tylko Irlandia powiedziała swoje „nie” i należy dalej kontynuować jego ratyfikację. I pewnie przepchnie się traktat jakimś malutkim wejściem od kuchni. A zdanie obywateli? Kto by się tym przejmował, w końcu UE jak pokazuje praktyka nie jest tak naprawdę tworzona dla nich.

Unio, dokąd zmierzasz?

Posted in Polityka on Kwiecień 22, 2008 by metzli

Wpis zainspirowany dyskusją na zajęciach z integracji europejskiej, może służyć za jeden z dowodów, że studia mogą jednak rozwijać i na coś się przydać – wbrew temu co niekiedy sądzi się powszechnie.

Wracając do postawionego wyżej pytania, najprawdopodobniej nikt nie jest w stanie dzisiaj na nie odpowiedzieć, a jedyne co można zrobić to próbować przewidzieć ewentualne scenariusze najbliższej przyszłości tworu jakim stała się Unia Europejska. Nie tak dawno przez nasz kraj przetoczyła jedna z tzw. burz politycznych – a cała sprawa tyczyła się ratyfikacji traktatu lizbońskiego. I o ile można powiedzieć, że cała bitwa parlamentarna rozbudzała emocje i serca polityków z przeciwstawnych obozów, to dla przeciętnego obywatela cała sytuacja miała drugorzędne znaczenie. Myślę, że nie będzie przesadą stwierdzenie, że zainteresowanie traktatem lizbońskim było znikome lub wręcz równe zeru. Jeśli do skutku doszłoby referendum, łatwo domyślić jaki spotkałby je los. Nie mam tutaj na myśli konkretnego wyniku i procentach na opcje „tak” lub „nie”, ale o frekwencji. Pułap 50% udziału uprawnionych do głosowania, aby referendum było ważne wydaje się w takiej sytuacji celem nie do osiągnięcia. Szczerze wątpię czy przeciętny Polak wie co to w ogóle jest traktat lizboński, nie wspominając już o treści tego dokumentu, którą notabene wypadałoby znać jeśli miałoby się zabrać w takiej sprawie głos.

Całe zamieszanie dotyczące tego zagadnienia już ucichło, dzisiaj pojawiła się informacja, że prezydent ratyfikuje traktat najpóźniej w lipcu. Można powiedzieć – po sprawie, zresztą kogo obchodzi jakiś tam niejasny traktat lizboński. Dochodzimy więc do punktu, kiedy obywatele jednego z krajów członkowskich nie rozumieją wagi tak ważnego dokumentu dla UE. Zaraz można postawić pytanie dla kogo w takim razie ten tak ważny dokument jest tworzony, dla obywateli? Zmieniła się tylko nazwa, wprowadzono kosmetyczne zmiany i nie robi się nic innego tylko próbuje się przepchnąć cały tekst tylnymi drzwiami – wcześniejszy traktat konstytucyjny został przecież odrzucony w referendach przez Francję i Holandię. Powinien to być ważny znak, że obywatele tych krajów nie życzą sobie, żeby Unia szła dalej w takim kierunku – dosyć istotny powód do dyskusji gdzie jest miejsce w UE dla jej obywateli. Tworzy się więc dokument, który jest nieczytelny, o ciężkim języku prawniczym – nie wspominając już o tym, że aby dobrze zapoznać się z tekstem traktatu lizbońskiego trzeba mieć jednocześnie przed sobą tekst wcześniejszego traktatu z Maastricht – ile osób zdobędzie się na taki trud? Powstaje kuriozalna sytuacja kiedy nikt tak naprawdę nie rozumie czym jest Unia Europejska, jaka jest miejsce pojedynczej jednostki w takim tworze, a wszystko wskazuje na to, że zmierza ona w kierunku coraz większej centralizacji i absurdalnego tworu jakiegoś super-państwa. Dla kogo w takim razie Unia jest tworzona i w interesie kogo działa? Postać taka jak obywatel zostaje coraz bardziej odsuwana na dalszy plan, a jej głos przestaje się liczyć czy choćby być słyszany.

Gdzie dojdziesz takim krokiem Unio? Pytanie pozostaje wciąż otwarte.