Gabriel Garcia Marquez „Morze utraconych opowiadań i inne felietony”

W tej, pokaźnych rozmiarów cegiełce zebrano felietony z lat 1980-1984, które w owym czasie wychodziły co tydzień w kolumbijskiej gazecie El Espectador. Jak pisze we wstępie Ryszard Kapuściński: Jest to wyjątkowa książka w dorobku Garcii Marqueza. Wiernych czytelników jego prozy nie rozczaruje, a dla młodych adeptów sztuki dziennikarskiej to wspaniała szkoła dziennikarskiego warsztatu. Po lekturze mogę się tylko podpisać pod tą opinią i z czystym sumieniem polecić ją osobie ciekawej warsztatu tego pisarza.

Z Marquezem pierwszy raz miałam styczność przy lekturze jego, chyba najbardziej znanej powieści Sto lat samotności. Już wtedy książka mnie zachwyciła, a koncepcja realizmu magicznego przypadła do gustu (chociaż sam autor uciekał od takiej klasyfikacji). Twórczość danego autora łączy się nierozerwalnie z kulturą i całą specyfiką kraju czy szerzej regionu, w którym żyje. Nie inaczej jest z Marquezem. Teraz po przeczytaniu jego felietonów, dochodzę do wniosku, że należy jeszcze raz sięgnąć po Sto lat samotności, jak również po inne książki tego kiedyś docenionego Noblem literackim autora. Wiele rzeczy uciekło, głównie przez niezrozumienie ich kontekstu. Ale dzięki tej pozycji, można w pewien sposób wniknąć w specyfikę Ameryki Łacińskiej, kiedy często informacje o tym skrawku świata są dosyć wybiórcze. Mówiąc bardziej poetycko, Marquez ukazuje nam duszę tego kontynentu.

Felietony są bardzo krótkie, takie chwilowe zatrzymanie się nad jakimś problemem, który akurat nurtował ich autora. Gama poruszanych tu spraw jest bardzo szeroko od tych bardzo malutkich do wielkich, nie zabrakło również polityki, rozmyślanie nad poszczególnymi krajami Ameryki Łacińskiej i jej pozycji w świecie jako całości. Jednak pomimo użycia tak krótkiej formy, Morze utraconych opowiadań czytałam dosyć długo. Może wynikało to z faktu, że wbrew pozorom nad każdym małym felietonem można było się pochylić na dłuższą chwilę? Częsta też była sytuacja kiedy zwyczajnie musiałam odłożyć książkę – z irytacji nad poglądami Marqueza, których ten w żaden sposób nie stara się ukryć. Duże sympatie do Fidela Castro i równie głęboka antypatia do działań USA. Jednak takie zderzenie poglądów, czasami diametralnie różniących się od moich własnych było ciekawym eksperymentem – spojrzenie na pewne sprawy z drugiej strony jest zazwyczaj interesujące, choć wymaga pewnego wysiłku wybicia się ponad te już utarte. 

Pochylenie się nad literaturą, filmem, traktowanie zasłyszanych (często nieprawdopodobnych) historii z jak największą powagą, rozmyślania o nagrodzie Nobla, wspomnienia ze spotkań ze znanymi pisarzami i politykami, utyskiwanie na politykę wydawnictw w stosunku do pisarzy i wiele więcej. Jednym słowem, bardzo duże spektrum poruszanych spraw. Felietony napisane lekką rekką, sprawiające wrażenie takich, które powstały w kilka krótkich minut. Ich lektura może być tylko wielką przyjemnością.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: