[Rec]

Czym powinien cechować się dobry horror? Odpowiedź wydaje się dosyć prosta – potrafić porządnie wystraszyć widza. W końcu właśnie w takim celu chodzi się na tego rodzaju filmy. Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że takiego efektu nie osiągnie się epatując wielkimi ilościami krwi i wrzaskami. Najbardziej boimy się tego czego dokładnie nie możemy dostrzec – zasada mniej pokazujesz, budujesz większe napięcie powinna dzisiaj świecić największe triumfy. Jednak, jak możemy się przekonać na przykładzie filmu [rec], nie wszyscy chcą sobie tą lekcję przyswoić, co w efekcie prowadzi do marnego rezultatu.

Wykorzystany pomysł jest dokładnie taki sam jak przy Blair Witch Project, rozgrywające się wydarzenia oglądamy za pośrednictwem kamery – z wszystkimi tego niedoskonałościami. Raz nam ucieknie obraz, drugi raz przy kamerze padnie reflektor, ktoś walnie łapą w obiektyw, innym razem zobaczymy jedynie nogi bohaterów, itd. Jednak w tym miejscu podobieństwa się niestety kończą. Młoda dziennikarka kręci odcinek do swojego programu, podglądając pracę strażaków. Na początku jest nudnie, bo ci tylko śpią w oczekiwaniu na alarm. W końcu w środku nocy rozbrzmiewa upragniony sygnał – jest wezwanie do zamkniętej staruszki. Wydawałoby się nic poważnego, ale w tym miejscu sprawy zaczynają się komplikować. Starowinka rzuca się  z zębami na jednego ze strażaków. Zaraz po tym okazuję się, że cały budynek jest otoczony przez policję, która nie pozwala nikomu wyjść. Zamknięci w środku muszą zatroszczyć się o swoje przetrwanie. Sami.

W miarę oglądania film coraz bardziej tracił swoje podobieństwo do Blair, a zaczynał przypominać 28 dni później. Miejscami był tak samo obrzydliwy, jak ten niby-horror. Oba filmy zamiast straszyć, wytworzyć w widzu choćby nutę napięcia mogą spowodować jedynie odruch wymiotny u osoby bardziej wrażliwej. Najgorzej, że im dalej film robił się coraz bardziej komiczny. Szczególnie scena, kiedy strażak przydzwonił staruszce jakimś dużym młotem czy kijem, cała sala rżała ze śmiechu.  Ale zaraz, chwileczkę! Ja przyszłam na horror a nie głupkowatą komedię.

Nie wspomnę już o niekonsekwencjach w samej osi fabuły, im bliżej końcówki tym było ich coraz więcej.  Mówiąc kolokwialnia – kupy się to nie trzymało. Zresztą samo wytłumaczenie całej sytuacji woła o pomstę do nieba, jeśli ktoś jest bardzo tego ciekaw niech się sam przekona. Ale z perspektywy obejrzanego filmu mówię – nie warto. Jedna sprawa nie daje mi tylko spokoju. Przed pójściem na seans przeczytałam parę recenzji i muszę powiedzieć, że były one raczej pochlebne. Zaczynam się zastanawiać czy ci recenzenci i ja oglądaliśmy ten sam film? A może tylko mi trafiła się taka niedoróbka? [Rec] nie powinien zaliczać się do horrorów, to koszmar. Dla widza, który przyszedł z nastawieniem pooglądania dobrego kina grozy. Jeśli miałabym wystawić ocenę, byłaby to 1/10. Tylko czemu cały czas mam wrażenie, że dla tego filmu to cały czas za wysoko? Ale niestety skala się już skończyła.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “[Rec]”

  1. Filmu nie widziałam i nie chcę widzieć…
    Wystarczą mi urywki.
    Odgłosy dochodzące z sali kinowej zwabiły mnie tam. To co widziałam na ekranie nie zachęciło mnie do obejrzenia… nawet jakby mi zapłacili 🙂
    Tak jak napisała Metzlinka, jakoś ostatnio horrory nie straszą tylko obrzydzają. Kino grozy, które sprawia, że masz ochotę podnieść nogi z podłogi, bo masz wrażenie, iż coś po niej pełza powoli umiera, a my jesteśmy raczeni litrami krwi rozbryzgującej się na wszystkie strony. Dobrze, że krew nie pryska na widzów z ekranu… chociaż kto wie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: