Wojciech Kuczok „Widmokrąg”

Nie jest sprawą łatwą pisać o miłości. Z pewnością przekonał się o tym każdy kto choć raz próbował poruszyć ten temat. Miłość może mieć wiele wymiarów – i ciekawe, że w języku polskim taką wielość uczuć określa się tylko jednym słowem. Temat o który zahacza Kuczok nierozerwalnie wiąże się z seksualnością i brawa dla autora, że nie starał się od tego aspektu uciekać. Trudno jest pisać o miłości między dwojgiem młodych ludzi, nie wspominając o ładunku erotycznym jaki między nimi musi się wyzwalać. Pominąć go – to sztuczność, opisać w taki sposób, aby nie wyszedł z tego wulgaryzm, jest pewnego rodzaju sztuką. Ale Kuczok nie zajmuje się tylko tym wymiarem miłości, w tych paru krótkich opowiadań można odnaleźć jej dość szerokie spektrum.

Było to moje pierwsze zetknięcie z tym autorem. Jego nazwisko kojarzyłam z zupełnie inną pozycją, a mianowicie z Gnojem. O książce, przez przyznaną nagrodę Nike oraz za sprawą filmu Pręgi było swego czasu dosyć głośno – nota bene byłam na wspomnianym filmie w kinie i uważam go za dosyć dobry, biorąc pod uwagę polskie warunki i gatunek filmów jakie głównie powstają na naszym podwórku. Jakby na przekór, pierwszą książką Kuczoka, po którą sięgnęłam nie był Gnój, ale właśnie Widmokrąg. Skąd taka decyzja, trudno ją wyjaśnić i to w sposób racjonalny, nie będę się nawet starać tego robić. Dość, że po wizycie w empiku sięgnęłam prawie od razu po lekturę. Nie jest to książka na długie wieczory, raptem parę opowiadań – cieniutka książeczka, po którą mimo wszystko warto sięgnąć. Na pierwszy rzut oka, opowiadania wyglądają na porozrzucane. Jednak wszystkie składają się na jeden spójny obraz.

Najbardziej do gustu przypadło mi tytułowe opowiadanie, według mnie było najbardziej poruszające. Więcej napisać nie sposób, za dużo można by przy tym zdradzić. Drugie miejsce zajął Doktor Haust – spojrzenie na sprawę z drugiej strony, dalsze życie w momencie kiedy tej drugiej osoby nagle zabrakło. I próby wypełnienia pustki po niej. Ciekawie wygląda konfrontacja tego opowiadania z Królową żalu, oba podejmują temat osamotnienia, ale jak różne są jego przyczyny. Chociaż z drugiej strony, fakt jak do tego doszło staje się mniej istotny, liczy się sam efekt. I powstały ból.

Wymieniłam dwa, moim zdaniem najlepsze opowiadania w tym zbiorku, ale prawdą jest, że wszystkie składają się na wspólną całość. I trudno sobie wyobrazić lekturę tej książki bez któregoś z nich. Napisać niebanalnie o miłości jest niezmiernie ciężko, tym bardziej prawdziwą przyjemnością jest przekonać się, że istnieją twórcy, którym ta sztuka się udaje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: