Gorący Kaukaz

Teren, który nigdy nie zaliczał się do spokojnych i taki pozostał do dzisiaj. Od czwartku na nowo rozgorzały stare konflikty – tym razem między Gruzją a jej separatystycznymi republikami. Po okresie wzajemnych poszturchiwań i sondowania na ile można sobie jeszcze pozwolić, konflikt rozgorzał, tym razem wydaje się, że na dobre. Praktycznie rzecz biorąc można już w tym momencie mówić o wojnie – między Gruzją a Rosją, a pionkami są Południowa Osetia oraz Abchazja.

Wcześniejsze wydarzenia w tym regionie, nadały całej sprawie nowy wymiar. Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo i uznanie tego faktu przez większość zachodnich państw, ośmieliły Południową Osetię i Abchazję do takich samych działań. Jednocześnie otwarcie drogi przed Gruzją w kwestii przyjęcia jej do NATO, wzbudziło sprzeciw Rosji. Patrząc na ten konflikt, można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasy zimnej wojny, kiedy główna stawka była rozgrywana między dwa duże bloki, przy użyciu pomniejszych aktorów.

Pierwszym odruchem przy czytaniu tego typu wydarzeń, jest pytanie: kto zaczął? Ciężko jest udzielić na nie odpowiedź, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że konflikt ciągnie się od czasu rozpadu ZSRR. Napięcie narastało w ostatnich miesiącach już od dawna, ciągłe polityczne przepychanki i awantury o samoloty, ale kropkę nad „i” postawiła w tym momencie Gruzja. W ramach, jak to górnolotnie określiły gruzińskie władze, przywracania konstytucyjnego porządku, wojsko Gruzji wkroczyło do stolicy Osetii, Cchinwali. Krok dosyć nierozważny, który tylko umożliwił Rosji odpowiednią reakcję. Fakt, że atak nastąpił akurat w momencie rozpoczęcia olimpiady w Pekinie niczego tutaj nie zmienia. Jeśli nawet rosyjskie władze były zaskoczone tym incydentem, szybko już to nadrobiły.

Rosja nie zostawi Osetii, której separatyzm przez cały czas tak popierała. Gruzja również się nie wycofa, będąc w szponach własnej opinii publicznej. Drogi do rozwiązania? Mediacja na tym polu będzie sprawą niełatwą. I jednocześnie dobrym sprawdzianem dla państw UE, jak poradzą sobie z konfliktem w progu jej domu. Oby nie okazało się kolejny już raz, że w takich sytuacjach państwa europejskie są zupełnie bezsilne.

Na koniec mała dygresja o serwisach informacyjnych – chcąc zapoznać się z całą sprawą, weszłam na tvn24 Po dwudniowej nieobecności i nieśledzeniu tych wydarzeń trochę czasu mi zabrało, żeby dojść do informacji, że to Gruzja pierwsza przeprowadziła atak militarny. Celowe manipulowanie w podawaniu informacji? W takich momentach dobrze jest w korzystać z innych źródeł. Najlepiej jeśli będą to źródła zagranicznej prasy. Raz że wydają mi się o wiele bardziej obiektywne, dwa, że można z nich wyciągnąć o wiele więcej informacji. Przy okazji ćwicząc obcy język.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: