Archiwum dla Sierpień, 2008

[Rec]

Posted in Film with tags , on Sierpień 26, 2008 by metzli

Czym powinien cechować się dobry horror? Odpowiedź wydaje się dosyć prosta – potrafić porządnie wystraszyć widza. W końcu właśnie w takim celu chodzi się na tego rodzaju filmy. Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że takiego efektu nie osiągnie się epatując wielkimi ilościami krwi i wrzaskami. Najbardziej boimy się tego czego dokładnie nie możemy dostrzec – zasada mniej pokazujesz, budujesz większe napięcie powinna dzisiaj świecić największe triumfy. Jednak, jak możemy się przekonać na przykładzie filmu [rec], nie wszyscy chcą sobie tą lekcję przyswoić, co w efekcie prowadzi do marnego rezultatu.

Czytaj dalej

Wojciech Kuczok „Widmokrąg”

Posted in Literatura with tags , , on Sierpień 24, 2008 by metzli

Nie jest sprawą łatwą pisać o miłości. Z pewnością przekonał się o tym każdy kto choć raz próbował poruszyć ten temat. Miłość może mieć wiele wymiarów – i ciekawe, że w języku polskim taką wielość uczuć określa się tylko jednym słowem. Temat o który zahacza Kuczok nierozerwalnie wiąże się z seksualnością i brawa dla autora, że nie starał się od tego aspektu uciekać. Trudno jest pisać o miłości między dwojgiem młodych ludzi, nie wspominając o ładunku erotycznym jaki między nimi musi się wyzwalać. Pominąć go – to sztuczność, opisać w taki sposób, aby nie wyszedł z tego wulgaryzm, jest pewnego rodzaju sztuką. Ale Kuczok nie zajmuje się tylko tym wymiarem miłości, w tych paru krótkich opowiadań można odnaleźć jej dość szerokie spektrum.

Czytaj dalej

Prowincjonalizm

Posted in Subiektywnym okiem on Sierpień 24, 2008 by metzli

W zeszłym tygodniu,  Wysokie obcasy w całości poświęcone były Chinom (jak zwykle znalazły się tam ciekawe reportaże). Rzecz zupełnie zrozumiała, biorąc pod uwagę wydarzenie sportowe mające miejsce w Pekinie, najlepszy moment żeby pochylić się nad tym krajem i w jakiś sposób starać się go zrozumieć. Lektura tego numeru wykazała mi jak niewiele wiem o państwie środka. Wyłączając obiegowe informacje, którymi posługuje się chyba każdy, żeby pokazać, że jednak trochę zna się na temacie. Oparte głównie na stereotypach, niekoniecznie zgodne z prawdą. Tak też się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie sięgnęłam po Morze utraconych opowiadań Marqueza. Nie da się czytać twórczości jakiegoś pisarza nie biorąc pod uwagę kontekstu kulturowego w jakim pisał. Zadałam sobie pytanie, co ja właściwie wiem o Ameryce Łacińskiej.  Wyszło mi, że praktycznie nic. I ostatni gwóźdź programu – jakiś czas temu skończyłam Heban Kapuścińskiego. Dzięki tej książce mogłam odkryć Afrykę, nieco poznać jej specyfikę i przekonać się, że moje wyobrażenia o tym kontynencie były delikatnie mówiąc płytkie.

Tych kilka przykładów, zaprowadziło mnie właśnie do tytułu tego wpisu. Żyjemy w głębokiej ignorancji, takim ogólnoświatowym prowincjonalizmie – mimo łatwości przekazywania informacji, faktu, że odległość nie stanowi dzisiaj najmniejszego problemu. Jeśli tylko chcieć wyjść poza znajomy krąg kulturowy, zaraz objawia się nasza ignorancja. Taką sytuację można przyrównać do jakiejś zabitej dechami wiochy, której mieszkańcy nie wiedzą nic o świecie poza swoją małą miejscowością i w zasadzie mało ich to obchodzi. Każda próba wyjścia poza to co już poznane, jest okraszona trudem przecierania nowych ścieżek na nieznanym terenie.

W najnowszym wydaniu Wysokich obcasów są tym razem teksty o Indiach, a na półce czeka książka pisarza pochodzącego z Turcji, Orhana Pamuka Nazywam się czerwień o XVI-wiecznym Stambule. Nieznane, nowe ścieżki.

Scott Lynch „Na szkarłatnych morzach”

Posted in Literatura with tags , on Sierpień 19, 2008 by metzli

Drugi tom cyklu o przygodach Niecnych Dżentelmenów ukazał się nakładem wydawnictwa Mag w kwietniu tego roku. Pierwsza część, rozpoczynająca tą serię, Kłamstwa Locke’a Lamory zebrała bardzo dobre recenzje, pozostaje jedynie pozazdrościć autorowi tak udanego debiutu. W momencie pojawienia się kolejnego tomu od razu rodzi się pytanie czy kontynuacja spełniła oczekiwania i rosnące apetyty czytelników? Kłamstwa Locke’a Lamory były swego rodzaju nowością, chociaż książka bazowała na sprawdzonych motywach. Kiedy przysiadamy do lektury Na szkarłatnych morzach, wiemy już mniej więcej czego możemy się spodziewać. I jeśli nastawimy się na dobrą rozrywkę na pewno nie poczujemy się zawiedzeni. Bo w taki też sposób, na książki Lyncha trzeba patrzeć i tak je traktować – jako rozrywkę. Miła odmiana jeśli wcześniej miało się do czynienia z tzw. cięższymi pozycjami. Książka idealna na podróż, łatwa i przyjemna. Trochę pokaźna jeśli chodzi o objętość, może się wydawać małą cegiełką, ale czyta się ja bardzo szybko. Scott Lynch ma bardzo lekki styl, czytelnik wręcz leci przez kolejne strony i zanim się spostrzeże ma za sobą już kilkanaście rozdziałów.

Niechaj wiedzie się złodziejom – to przykazanie Występnego Wartownika, usłyszał kiedyś mały Locke Lamora, z ust swojego mentora, Łańcucha. W okrojonym składzie, razem ze swoim przyjacielem Jeanem, stara się, kolejny raz, wypełnić je jak najlepiej. Planując kolejne, wielkie przekręty, tkając sieć kłamstw, która z wraz rozwojem fabuły robi się coraz bardziej poplątana. Z łatwością jaką nabierają kolejne wysoko postawione osoby może niekiedy budzić sprzeciw u czytelnika. Ale chyba właśnie po to kupiło się tą książkę – aby przeczytać jak dwójka błyskotliwych złodziei, w ubrankach arystokratów nabiera i pozbawia pieniędzy tą grupę ludzi przekonanych o własnej nietykalności. Z przyjemnością można popatrzeć jak grunt ucieka im spod nóg.

Recenzję z prawdziwego zdarzenia z wykazaniem plusów i niedociągnięć można przeczytać na katedrze . Ja jedynie ograniczę się do stwierdzenia, że Lynch podał czytelnikom, może znane danie, ale mimo wszystko ciągle smaczne. Jedynie momentami brakowało bardziej zaznaczających się przypraw. Jeśli o mnie chodzi, odeszłam od stołu z wrażeniem, że ta potrawa nadal mi smakuje.

Polska prasa

Posted in Subiektywnym okiem with tags , , on Sierpień 12, 2008 by metzli

Przy okazji konfliktu w Gruzji, moja irytacja prezentowanym poziomem prasy w Polsce zwiększa się coraz bardziej, niedługo osiągnie prawdziwe apogeum. Dzisiaj kolejny raz sięgnęłam po zagraniczne odpowiedniki (padło tym razem na Guardiana) i wszystko wskazuje na to, że taka sytuacja będzie miała miejsce coraz częściej. Denerwujący jest ten brak profesjonalizmu u naszych dziennikarzy. Prosty przykład – relacje z ostatnich zdarzeń w Gruzji. Czytając artykuły w polskiej prasie znajdziemy mnóstwo quasi-relacji. Co przez to rozumiem? Podawanie  bieżących wydarzeń, opatrzonych jednak odpowiednim komentarzem. Bardziej lub mniej zakamuflowanym. Niekiedy już sam tytuł krzyczy do nas w jaki sposób mamy daną sprawę interpretować. Żebyśmy tylko przypadkiem nie spróbowali myśleć samodzielnie, jeszcze zejdziemy na złą drogę. Zupełnie inaczej niż ma to miejsce w prasie zagranicznej. Relacja ma być relacją, a czytelnik ma się poczuć jak jeden z obserwatorów – otrzymać suche fakty. A autor nie ma prawa wkładać tam swoich sugestii czy przemycać własnych poglądów. Lubię kiedy mnie, jako czytelnika, traktuje się poważnie. Na podstawie podanych informacji jestem w stanie sama wyrobić sobie zdanie na dany temat. Na subiektywne komentarze i analizy jest osobne miejsce. Nie życzę sobie czytać komentarzy udających poważne relacje. Jasna sprawa, że obok takich znajdują się już te odpowiednie komentarze. Droga przez mękę.

Niech żyje znajomość angielskiego, bez niego człowiek w ogóle przestałby czytać jakąkolwiek prasę.

Muzyczne festiwale

Posted in Muzyka with tags , , on Sierpień 11, 2008 by metzli

Jest to specyficzny typ imprezy muzycznej – za stosunkowo niską cenę można obejrzeć co najmniej kilkanaście dobrych zespołów. Posłuchać swoich ulubieńców, a przy okazji zapoznać się z czymś z zupełnie dla nas nowym. Oczywiście, artyści mają wtedy określony czas występu i rzadko mogą pozwolić sobie na dłuższe bisy – zupełnie inaczej niż gdyby miało to miejsce na oddzielnym koncercie. Festiwale rządzą się jednak swoimi prawami, co w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus, przynajmniej w mojej opinii. Ostatnia rzecz o której warto wspomnieć odnośnie takich wydarzeń kulturalnych, to specyficzny klimat. Zupełnie inny od tego, który możemy poczuć na koncercie konkretnego wykonawcy.

Czytaj dalej

Gorący Kaukaz

Posted in Polityka with tags , on Sierpień 10, 2008 by metzli

Teren, który nigdy nie zaliczał się do spokojnych i taki pozostał do dzisiaj. Od czwartku na nowo rozgorzały stare konflikty – tym razem między Gruzją a jej separatystycznymi republikami. Po okresie wzajemnych poszturchiwań i sondowania na ile można sobie jeszcze pozwolić, konflikt rozgorzał, tym razem wydaje się, że na dobre. Praktycznie rzecz biorąc można już w tym momencie mówić o wojnie – między Gruzją a Rosją, a pionkami są Południowa Osetia oraz Abchazja.

Wcześniejsze wydarzenia w tym regionie, nadały całej sprawie nowy wymiar. Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo i uznanie tego faktu przez większość zachodnich państw, ośmieliły Południową Osetię i Abchazję do takich samych działań. Jednocześnie otwarcie drogi przed Gruzją w kwestii przyjęcia jej do NATO, wzbudziło sprzeciw Rosji. Patrząc na ten konflikt, można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasy zimnej wojny, kiedy główna stawka była rozgrywana między dwa duże bloki, przy użyciu pomniejszych aktorów.

Pierwszym odruchem przy czytaniu tego typu wydarzeń, jest pytanie: kto zaczął? Ciężko jest udzielić na nie odpowiedź, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że konflikt ciągnie się od czasu rozpadu ZSRR. Napięcie narastało w ostatnich miesiącach już od dawna, ciągłe polityczne przepychanki i awantury o samoloty, ale kropkę nad „i” postawiła w tym momencie Gruzja. W ramach, jak to górnolotnie określiły gruzińskie władze, przywracania konstytucyjnego porządku, wojsko Gruzji wkroczyło do stolicy Osetii, Cchinwali. Krok dosyć nierozważny, który tylko umożliwił Rosji odpowiednią reakcję. Fakt, że atak nastąpił akurat w momencie rozpoczęcia olimpiady w Pekinie niczego tutaj nie zmienia. Jeśli nawet rosyjskie władze były zaskoczone tym incydentem, szybko już to nadrobiły.

Rosja nie zostawi Osetii, której separatyzm przez cały czas tak popierała. Gruzja również się nie wycofa, będąc w szponach własnej opinii publicznej. Drogi do rozwiązania? Mediacja na tym polu będzie sprawą niełatwą. I jednocześnie dobrym sprawdzianem dla państw UE, jak poradzą sobie z konfliktem w progu jej domu. Oby nie okazało się kolejny już raz, że w takich sytuacjach państwa europejskie są zupełnie bezsilne.

Na koniec mała dygresja o serwisach informacyjnych – chcąc zapoznać się z całą sprawą, weszłam na tvn24 Po dwudniowej nieobecności i nieśledzeniu tych wydarzeń trochę czasu mi zabrało, żeby dojść do informacji, że to Gruzja pierwsza przeprowadziła atak militarny. Celowe manipulowanie w podawaniu informacji? W takich momentach dobrze jest w korzystać z innych źródeł. Najlepiej jeśli będą to źródła zagranicznej prasy. Raz że wydają mi się o wiele bardziej obiektywne, dwa, że można z nich wyciągnąć o wiele więcej informacji. Przy okazji ćwicząc obcy język.