Thomas M. Disch „Obóz koncentracji”

Chyba każdemu osobnikowi płci męskiej, gdy osiągnął już odpowiedni wiek zdarzyło się unikać w ten czy inny sposób służby wojskowej, z różnym skutkiem. W podobnej sytuacji znalazł się też główny bohater, Sacchetti. Jego położenie jest jednak o wiele bardziej poważne, Ameryka prowadzi wojnę, a odmowa przysłużenia się ojczyźnie jest karane więzieniem. Tam też trafia Sacchetti, żeby później zostać przeniesionym w inne miejsce, gdzie ludzie poddawani ściśle tajnemu eksperymentowi – dzięki któremu pod koniec swojego życia osiągają szczyty geniuszu ludzkiego, Sacchetti ma pełnić tam rolę obserwatora i wszystko zapisywać w swoim dzienniku.

Są książki, które zachwycają nas samym swoim początkowym pomysłem. Czytamy parę słów o takiej pozycji i od razu w naszej głowie pojawia się myśl: po tą książkę naprawdę warto sięgnąć. Obóz koncentracji zalicza się właśnie do takich. Zaciekawienie pomysłem autora, rosnące oczekiwania a później rozczarowanie.

Pierwsza sprawa to fakt, że już wielokrotnie można było się zetknąć ze scenariuszem przeprowadzania tajnych czy półlegalnych eksperymentów na ludziach. Z pominięciem etyki czy godności ludzkiej, a wszystko w imię rozwoju nauki. Pod tym względem nie jest to nowością, chociaż może w chwili wydania książki, 1968 rok, pomysł wydawał się o wiele świeższy, przez co bardziej interesujący. Dla mnie książka po pewnym etapie stawała się zwyczajnie nudna, a czytało się do końca tylko z ciekawości w jaki sposób cała sprawa zostanie zamknięta. A samo zakończenie jest, co tu dużo mówić, rozczarowujące. Coś co miało być w zamyśle nieoczekiwanym zwrotem akcji powoduje tylko pewien niesmak u czytelnika.

Czy książkę w takim razie należy omijać szerokim łukiem? Odpowiedź na to pytanie już nie jest taka prosta, bo mimo ewidentnych wad czy cech, które zniechęcają podczas lektury ma ona w sobie pewne elementy przyciągające. Disch ma bardzo sugestywny styl, czy to przez wykorzystaną formą – cała książka od początku do końca ma postać dziennika – od pierwszych stron jesteśmy wessani w ten zamknięty świat, w który został wciągnięty Sacchetti. Im dalej tym sytuacja wygląda coraz gorzej, kiedy wszystkie puzzle układanki zaczynają pasować co tylko pogarsza całą sprawę, powoli w coraz większym stopniu jesteśmy wciągani w ten nastrój beznadziei i chłodnej rozpaczy. Autor stawia w swojej powieści pytanie o miejsce geniuszu w życiu społecznym, podaje przykłady kiedy wielkie umysły nie potrafiły znaleźć się w normalnym życiu przeciętnego człowieka. Czy geniusz jest wytworem szaleństwa, niespodziewanym zjawiskiem i z punku widzenia całej zbiorowości tak naprawdę niepożądanym? Na pewno ma swoją cenę, co do przejaskrawienie pokazał w swojej książce Disch. Sam tytuł jest istotną grą słów, wiele osób, które brały do ręki tą książkę, w pierwszej chwili czytały Obóz koncentracyjny – co do charakteru obozu Archimedes nie odbiega zbyt daleko od prawdy.

Teraz wyszło na jaw, jak trudno mi wystawić ocenę końcową tej książce. Żadne warto sięgnąć czy omijać jak najdalej nie wydają się tutaj odpowiednie, czyli do końca zgodne z moimi odczuciami po lekturze. Gdybym miała wystawić ocenę w punktach w skali od 1 do 10 miałabym spory problem. Dobrze, że jestem na własnym blogu i choćby w najmniejszym stopniu zobligowana do takich ocen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: