Sigur Ros „Med Sud I Eyrum Vid Spilum Endalaust”

Następna w kolejności recenzja, tym razem nie książki, ale muzycznego albumu. Chociaż nie jestem do końca przekonana czy te nędzne wypociny, jakaś próba przekazania swoich wrażeń po zapoznaniu się z konkretną pozycją można nazwać recenzją. Nie jestem znawcą, ktoś będzie mógł mi zarzucić, że tego nie ujęłam i tego a na to nie zwróciłam zupełnej uwagi. Ale z drugiej strony, w końcu to mój blog i mogę do woli wypisywać tutaj swoje bzdurki.

Z zespołem zetknęłam się dwa lata temu, wstyd przyznać, że dopiero wtedy, ale wychodzę z założenie, że lepiej późno niż wcale. Zatem pierwszy kontakt dwa lata temu, podczas ówczesnej edycji openera, może trochę niekonwencjonalny sposób, sam fakt, że wówczas na ten festiwal pojechałam niejako w ciemno. Kojarząc tak naprawdę jeden występujący wtedy zespół, a nie chodziło o Sigur Ros. Ale pomimo tego, że nie znałam ich wcześniej, musiałam przyznać, że dali świetny koncert. Do dzisiaj jest co wspominać i być zadowolonym z faktu, że było się wtedy w tym konkretnym miejscu. Po powrocie do domu nadszedł czas, żeby bliżej zapoznać się z ich muzyką. A jest ona pewnym fenomenem, jak ją sklasyfikować? Post-rock, alternatywa – takie określenia można znaleźć szperając po różnych serwisach. Jednak moim zdaniem nie oddają one w żaden sposób istoty tej muzyki. Ot, po prostu wygodne szufladki, najlepiej samemu się przekonać.

Nowy album, wypuszczony 23 czerwca, jest… inny, to pierwsze skojarzenie jakie przychodzi na myśl. Inny od tego do czego przyzwyczaili swoich fanów panowie od Róży Zwycięstwa. Bardziej energiczny, zagrany jakby z większą werwą, a także o wiele bardziej optymistyczny, wręcz ciepły. Sigur Ros gra na emocjach, przynajmniej moich. Ich utwory uwalniają pewne skojarzenia i nieważne w jakim języku śpiewają (na tym albumie ostatnio utwór jest po angielsku All Alright), bo to tylko swojego rodzaju nośnik. Bez względu na to jaki wybiorą, efekt jest ten sam. Tak też jest i tym razem.

Z brzęczeniem w uszach gramy bez końca, mniej więcej tak można przetłumaczyć tytuł tego albumu. I grają bez końca, przynajmniej w moim pokoju. Zakupiona przed kilkoma dniami płyta wciąż się kręci. Ciągle potrafię w niej odnaleźć coś nowego, coś dla siebie czego wcześniej nie zauważyłam. Rewelacja. Nie żałuję w żaden sposób wydanych pieniędzy, warto było. Dodam, że od tego albumu rozpoczynam kupowanie oryginalnych płyt swoich ulubionych wykonawców. Zgodnie z zasadą, że przyjaciół nie powinno się okradać.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Sigur Ros „Med Sud I Eyrum Vid Spilum Endalaust””

  1. Więc nie tylko mi się ta płyta wydaje cieplejsza (nie do końca umiem ubrać w słowa co to dokładnie znaczy ale nieistotne). Mam przez to trochę problemów z tą płytą, bo spodziewałem się czegoś innego. Ale tutaj to kwestia czasu, mam przynajmniej taką nadzieje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: