Samuel R. Delany „Babel-17”

Granice mojego języka, są granicami mojego świata – ten słynny aforyzm sformułował kiedyś Ludwik Wittgenstein, a jego sens wykorzystał w swojej książce Samuel R. Delany. Sojusz toczy wojnę z Najeźdźcami, podczas której dochodzi do aktów sabotażu. To co udaje się wyłapać to niezrozumiałe transmisje w nikomu nieznanym języku – do jego rozszyfrowania zostaje zatrudniona znana poetka i lingwistka, Rydra Wong.

Według tak przyjętej tezy język jest miernikiem rozwoju konkretnej cywilizacji, im jest ona bardziej rozwinięta, tym za pomocą języka można więcej i dokładniej przekazać. Babel-17 jest bardzo zwięzły, wręcz upakowany – za jego pomocą można wyrazić o wiele więcej myśli, znaczeń, szybciej przekazać polecenia. Kiedy główna bohaterka przechodzi na Babel-17 świat wokół niej zwalnia, ruchy, mowa innych osób są nagle przeraźliwie powolne. Jedno słowa w zamian za kilkanaście niepotrzebnych innych, które tylko zaśmiecają przekaz. Jeśli opanuje się taki język – można automatycznie przeskoczyć o szczebel wyżej w ewolucji. Jak twierdzi autor za pośrednictwem swoich bohaterów – same słownictwo wystarczy aby ktoś pełnił określony zawód, język w tym momencie determinuje kim jesteśmy, jakie przyjmujemy role.

Jednak jak słusznie zauważa Marek Oramus w zamieszczonym posłowiu – jest tu pewna idealizacja i główny element fiction w tej książce. Konkretny język nie istnieje w próżni tylko ma swoje zamocowanie kulturowe, a sama znajomość słownictwa i gramatyki nie wystarczy, aby swobodnie się nim posługiwać. I czerpać takie korzyści jak Rydra Wong. Niemniej jednak po lekturze, Babel-17 pozostaje zawieszone pytanie o rozwój języka a co za tym idzie – rozwój naszej kultury. Szczególnie w sytuacji gdzie można się dopatrywać powszechnego upraszczania przekazów słownych, aby niepotrzebnie nie zanudzać widza czy czytelnika. Dzięki takim procederom człowiek upraszcza sobie samą rzeczywistość. Która można powiedzieć istnieje obiektywnie, jednak sposób w jaki na nią patrzymy determinuje nasze oceny, fakt, że nie potrafimy do końca ją opisać stwarza problem niezrozumienia i chęć jej upraszczania. Z drugiej strony mamy ciągle niedoskonały nośnik jakim jest język z jego błędami, strukturą i formą.

Nie powiem, że książkę czytało mi się lekko. Cóż, może sama natrafiłam w niej na moje własne ograniczenia. Jednak w ogólnej ocenie, warto było po nią sięgnąć, nie przejmując się, że to kolejna pozycja, która powstała pięćdziesiąt lat wcześniej. Następna, która z próby czasu wychodzi obronną ręką. Warto się z nią zapoznać nie tylko z szacunku dla pozycji klasyki science fiction.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: