Irlandzkie „nie”

Przy frekwencji 53,13% Irlandczycy odrzucili traktat lizboński, przeciw było 53,4%, za 46,6%. Z pewnym zaciekawieniem śledziłam losy tego referendum i spełniły się moje pewne oczekiwania – kolejny raz obywatele jednego z krajów członkowskich wypowiedzieli się na przekór temu co prezentują elity. Bo znowu z jednej strony mamy mówienie o sukcesie integracji i kolejnym kamieniu milowym w tym procesie, wszystko tak pięknie i ładnie, tylko jakoś twór nazywany „zwykłym obywatelem” nie jest do tego do końca przekonany. I temu dał wyraz.

Co będzie dalej? Już pojawiają się głosy, że traktatu mimo wszystko nie można uznać za martwy, bo przecież tylko Irlandia powiedziała swoje „nie” i należy dalej kontynuować jego ratyfikację. I pewnie przepchnie się traktat jakimś malutkim wejściem od kuchni. A zdanie obywateli? Kto by się tym przejmował, w końcu UE jak pokazuje praktyka nie jest tak naprawdę tworzona dla nich.

Reklamy

komentarze 4 to “Irlandzkie „nie””

  1. Zostaje jedno pytanie, jak udział w przekonaniu Irlandczyków do głosowania przeciw Traktatowi miały siły polityczne nieprzychylne tej decyzji. Dobrze wiemy, że w Irlandii trwała wielka kampania na NIE. Mi się wydaje, że inne elity polityczne, nieprzychylne TL posłużyły się społeczeństwem w Irlandii aby walczyć z elitami politycznymi przychylnym TL. Wizja, jakoby nagle świadomość polityczna Irlandczyków się obudziła i chcą oni wspólnie stanowić o przyszłości rozwiązań prawnych jest chybiona. Przecież są powszechne wybory do Parlamentu Europejskiego i w ten sposób legitymizujemy działa PE. 😉

  2. Pewnie, w akcji na rzecz „nie” dla traktatu zaangażowały się partie głównie populistyczne i to takie, które nawet nie zasiadają w tamtejszym parlamencie. Jednak nie można ukazywać sprawy tylko w takiej perspektywie, wiele osób zaznaczyło „nie” w zgodzie z prostą zasadą, że nie będą głosować za czymś czego nie rozumieją. I słusznie. TL nie jest tekstem łatwym i przyjemnym, nie wystarczy go raz przeczytać, żeby zrozumieć i to bez odwoływania się do poprzednich traktatów. Taka sytuacja jest moim zdaniem chora jeśli tworzy się rozwiązania, prawne czy instytucjonalne, które są niezrozumiałe dla przeciętnego mieszkańca UE.

  3. Maeg>Dobrze wiemy, że w Irlandii trwała wielka kampania na NIE. Mi się wydaje, że inne elity polityczne, nieprzychylne TL posłużyły się społeczeństwem w Irlandii aby walczyć z elitami politycznymi przychylnym TL.

    No ale czy siły „przychylne” nie mogły robić tego samego tylko a rebours? Mogły. Ale albo im się nie chciało albo myśleli że już wszystko mają przyklepane albo nic ich to nie obchodziło [najwyżej zrobi się jeszcze jedno i jeszcze jedno referendum]. Pomijając zawartość merytoryczną traktatu, sposób jego wprowadzania, przynajmniej u mnie, budzi sprzeciw. Tak się nie wprowadza dobrych rozwiązań, tak się robi mętne kombinacje.

    Offtop [przepraszam Autorkę ale tak mi się nasunęło] Maeg czy Ty zrezygnowaleś z prowadzenia bloga, w szczególności bloga politycznego:> czy gdzieś się przeniosłeś w bliżej nieznaną mi przestrzeń?

    metzli> wiele osób zaznaczyło “nie” w zgodzie z prostą zasadą, że nie będą głosować za czymś czego nie rozumieją.

    Ano wlaśnie.

  4. I taka jest prawda. Irlandczykom nikt nie wytłumaczył o co w TL chodzi. Chociaż sam premier powiedział, że nie czytał tego, a osoba bezpośrednio za przyjęcie TL w Irlandia powiedziała, ze nic nie rozumie z niego.

    Dziś podobnie się wypowiadali goście w programie Ziemkiewicza „O co chodzi?” Czemu się dziwić, że TL został nieprzyjęty, jak nikt nie wie jakie są korzyści z jego przyjęcia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: