Archiwum dla Czerwiec, 2008

Bolek (ale bez Lolka)

Posted in Polityka on Czerwiec 20, 2008 by metzli

Kolejny raz, biorę się za skomentowanie jednego z aktualnych wydarzeń politycznych, tym razem przykład z naszego podwórka.

Bo i od pewnego czasu polskie media nie żyją niczym innym niż sprawą TW Bolka – wydana książka, program w TVP1, nie mówiąc o masie artykułów i komentarzy, pojawiających się w prasie. Wystarczy też wejść na jakikolwiek serwis informacyjny, gdzie można odnieść wrażenie, że nic innego się w Polsce nie dzieje. Swoją drogą, ja też wpisuję się w ten ogólny trend, poruszając tą sprawę na swoim blogu.

A wcale nie miałam zamiaru się w nią wgłębiać, zresztą od początku budzi ona mój spory niesmak. Ktoś mi może zarzucić, że są mocne dowody na potwierdzenie, że Wałęsa był osławionym Bolkiem. I te zadowolone głosy Kaczyńskich (już nie pamiętam, który się wypowiedział, chyba prezydent), że jest to cios w stary establishment. Pytanie, na ile jest to powodowane zawiścią za odsunięcie przez Wałęsę Kaczyńskich, kiedy ten był prezydentem. Z drugiej strony, nie chcę tworzyć tutaj teorii spiskowych, że wymieniona wcześniej książka była pisana „na zlecenie” konkretnych sił politycznych.

Sprawa lustracji, już od dłuższego czasu trochę mnie męczyła – szczególnie aktywny to był temat za rządów PIS-u, teraz trochę przycichł, żeby znowu podnieść głowę. Nie za bardzo rozumiem, po co, po 18 latach podnosić taką wrzawę. Żeby położyć cień na tych latach? Pogrzebać w przeszłości i wyciągnąć coś śmierdzącego? Nużące są takie działania, tym bardziej, że z mojej perspektywy nic nie wnoszą. Poza szumem w mediach i zniszczeniem czyjegoś dobrego imienia.

Irlandzkie „nie”

Posted in Polityka on Czerwiec 13, 2008 by metzli

Przy frekwencji 53,13% Irlandczycy odrzucili traktat lizboński, przeciw było 53,4%, za 46,6%. Z pewnym zaciekawieniem śledziłam losy tego referendum i spełniły się moje pewne oczekiwania – kolejny raz obywatele jednego z krajów członkowskich wypowiedzieli się na przekór temu co prezentują elity. Bo znowu z jednej strony mamy mówienie o sukcesie integracji i kolejnym kamieniu milowym w tym procesie, wszystko tak pięknie i ładnie, tylko jakoś twór nazywany „zwykłym obywatelem” nie jest do tego do końca przekonany. I temu dał wyraz.

Co będzie dalej? Już pojawiają się głosy, że traktatu mimo wszystko nie można uznać za martwy, bo przecież tylko Irlandia powiedziała swoje „nie” i należy dalej kontynuować jego ratyfikację. I pewnie przepchnie się traktat jakimś malutkim wejściem od kuchni. A zdanie obywateli? Kto by się tym przejmował, w końcu UE jak pokazuje praktyka nie jest tak naprawdę tworzona dla nich.

Koncert – jedyna chwila.

Posted in Muzyka on Czerwiec 4, 2008 by metzli

28.05.2008, godzina 21:00, 60 tys. ludzi na stadionie śląskim, powoli gasną światła… chwilę później wybuchają emocje. Z całym ich natężeniem, które można spotkać tylko na takich imprezach. Mowa oczywiście o koncercie Metallici, chłopaki po raz kolejny zawitali do Polski, ale mi udało się być na ich koncercie dopiero teraz, po raz pierwszy. I pomimo tego, że moja wielka fascynacja tym zespołem minęła już jakiś czas temu, to jednak dobrze było w końcu pojawić się na koncercie grupy, na muzyce której człowiek wyrósł. Grali ostro i miażdżąco do godziny 23:00, taki koncert na długi czas pozostanie w pamięci.

Miało jednak być nie tylko o Metallice, chociaż stała się pretekstem, żeby o pewnej sprawie napisać odrobinkę szerzej – mianowicie o takim cudownym zjawisku jak koncerty. W zasadzie są to jedyne typy imprez, gdzie zawsze są duże tłumy, a które mimo wszystko toleruję. Czy lepiej byłoby powiedzieć, na których wyśmienicie się bawię. Dobry koncert to pewien fenomen, wycinek tej jedynej chwili, której nie da się opisać – to po prostu należy przeżyć. Kiedy otaczają cię ludzie, którzy przyszli tu w tym samym celu co ty, ich emocje, uczucia są w tym momencie tożsame z twoimi – wszystko to sprawia, że wytwarza się jedyne w swoim rodzaju poczucie wspólnoty. Atmosfera przed, oczekiwanie kiedy wyjdą w końcu ci najbardziej oczekiwani, później… szaleństwo. Można się wyszaleć, wykrzyczeć, przy okazji zostać ładnie zdeptanym czy zarobić od kogoś łokciem po żebrach. Gdy koncert się kończy, wychodzisz z niego zmęczony, a jednak mimo wszystko szczęśliwy. Bo chociaż na te 2 godziny mogłeś oderwać się od świata, który cię otacza, problemów z którymi na co dzień musisz dawać sobie radę. Otrzymujesz potrzebne wytchnienie, oczywiście jeśli odpowiednio się zaangażujesz, oddasz coś z siebie. Śmieszne? Nie, jeśli dokładnie wiesz o czym mowa.

4-6.07, Gdynia, festiwal Heineken opener – 3 noce dobrej muzyki. Mam zamiar zapomnieć tam o bożym świecie i żyć tylko tymi chwilami gdy ze sceny będą płynąć wspaniałe dźwięki. Zatracić się w nich. Jednym słowem zapowiada się bardzo dobra zabawa. Czasem dobrze odizolować się od świata.