Hermann Hesse „Wilk stepowy”

Nie jest to książka nowa ani też ostatnimi czasy nie ukazało się jej kolejne wznowienie. Napisana w 1927, prawdziwy renesans przeżyła w latach 60. za sprawą ruchu hipisów w USA. Ja dotarłam do niej dopiero teraz, anno domini 2008.

Co jakiś czas zdarza się, że dany autor napisze książkę, która oczywiście odnosi się do czasów, w którym żyje pisarz, mimo to przez poruszane w niej treści staje się ponadczasowa, a upływ kolejnych lat jej nie dezaktualizuje. Tak też jest z „Wilkiem stepowym”, czytelnik spokojnie może się odnaleźć na kartach tej książki.

Tytułowy bohater, wilk stepowy żyje w świecie, jednak nie należy do niego, cały czas pozostając trochę na uboczu. Wywodzi się z ówczesnej klasy średniej,  wychowany w jak najbardziej przykładnej rodzinie mieszczańskiej, nie czuje się mimo to związany ze swoją klasą społeczną. Jakże nie mam być wilkiem stepowym, nędznym pustelnikiem pośrodku świata, którego celów nie rozumiem, którego radości są mi obce? Ten świat tuż przed wybuchem kolejnej wojny, krzykliwy, z ciągłymi zabawami, kolorowymi afiszami. Z krótkowzrocznymi ludźmi, którzy nie potrafią pojąć istoty problemu przed jakimi stanęła ich epoka.

Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się jakie spostrzeżenia miałby wilk stepowy w stosunku do dzisiejszego świata, tzw. społeczeństwa. Postępowania poszczególnych jednostek, które cały czas są żywione tym paskudztwem, zwanym górnolotnie „kulturą masową” – papki, którą codziennie grzecznie (i zapewne niejednokrotnie ze smakiem!) zjadają przed telewizorem. Mimo upływu czasu, niewiele tak naprawdę uległo zmianie, bo sami ludzie niewiele się zmienili, pozostając wciąż w gruncie rzeczy tacy sami. Co niekoniecznie musi stanowić optymistyczny komentarz.

Książka jest bardzo autobiograficzna, wystarczy pobieżnie wczytać się w życiorys Hessego, aby to zauważyć. Widać zafascynowanie psychoanalizą, im dalej tym autor wplata coraz więcej irracjonalnych elementów, rodem jak z pokręconego snu. Wątki surrealistyczne przeplatają się z realistycznymi i nie pozostaje nic innego jak podążyć za autorem w ten las i spróbować zrozumieć prawa jakie nim rządzą.

„Wilk Stepowy” na pewno nie jest książką na leniwe popołudnie, którą można przeczytać nie wgłębiając się specjalnie w jej treść. Ja musiałam mieć odpowiedni nastrój do niej, inaczej najzwyczajniej w świecie mnie irytowała. Nie utożsamiałam się z głównym bohaterem, który był wręcz pewnym punktem ekstremium typu outsidera. Któremu i tak nie udaje się uciec „od tego świata”, w takim stopniu jakim by tego sobie życzył.

Po „Wilka stepowego” sięgnąć warto, chociaż z pewnością nie każdemu jego lektura przypadnie do gustu. Ale książki, która spodobałaby się wszystkim jeszcze nikt nie napisał. I dobrze, bo wyszłaby pewnie z tego kolejna papka dla mas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: