Haruki Murakami „Przygoda z owcą”

Człowiek budzi się rano i wie, że ma w sobie owcę. To bardzo naturalne uczucie.

Przygodę z owcą kupiłam pod wpływem chwili, nie wiedząc za wiele o samym autorze, może poza faktem, że jest Japończykiem. Po zakupie książka powędrowała na półkę, żeby doczekać się przeczytania dopiero teraz.

Nie mam zbyt wiele doświadczenia z książkami Murakamiego, oprócz wyżej wspomnianej mam za sobą lekturę jedynie Na południe od granicy, na zachód od słońca, ale już z tych dwóch książek mogę wysnuć pewne spostrzeżenia. Bohaterowie Murakamiego są przeciętni, niczym szczególnym się nie wyróżniają. Nie można powiedzieć, że są nieudacznikami, ich życie to nie pasmo klęsk. Udaje im się pokończyć szkoły z zadowalającym wynikiem, zdobyć w miarę dobrą pracę – ale wszystkie te rzeczy upływają w poczuciu wielkiej nudy. Nie ma też w nich woli ani pasji żeby starać się zmienić taki stan, zresztą świetnie zdają sobie sprawę ze swojego położenia. Pojawia się ciekawe pytanie na ile jest to obraz przeciętnego mieszkańca Japonii. Życie spokojnie się toczy, kolejne lata mijają i nagle dzieje się coś… niespodziewanego. Wydarzenie, które nie mieści się w ustalonym scenariuszu. W Przygodzie z owcą główny bohater dostaje dziwne zdjęcie od swojego przyjaciela, ktoś mógłby powiedzieć, – nic wielkiego. Jednak rozpoczyna to ciąg zdarzeń, które wyrywają go spośród przeciętności i nudy, do których zdążył już przywyknąć.

Powieść obfituje w absurdalne sytuacje , które na samym początku powodowały, że sama oś fabuły wydawała mi się trochę naiwna. Ale im dalej w las, tym człowiek bardziej się przyzwyczajał i jakby instynktownie rozumiał realia jakie rządzą takim światem. Zupełnie jak w sytuacji ze snu, kiedy najbardziej absurdalne rzeczy przestają dziwić, tylko przyjmujemy je jako rzecz oczywistą. Nie zastanawiając się głębiej nad ich sensem.

Książka może sprawiać wrażenie powieści szpiegowskiej, nota bene nasz bohater sięga w międzyczasie po Sherlocka Holmesa, ale takie odczucie szybko mija. Powieść nie jest utrzymana w duchu tego gatunku, wystarczy powiedzieć, że sam bohater nie pasuje na doskonale tropiącego detektywa. Chociaż radzi sobie jak umie najlepiej.

Lubię styl w jakim pisze Murakami, jego bohaterowie są samotni, jakby nieumiejący się odnaleźć lub niechcący tego zrobić. Ich relacje z innymi są płytkie lub urywają się zanim przerodzą się w coś głębszego. Moja półka powinna zapełnić się książkami tego autora. Co ciekawe człowiek z Japonii potrafi pisać książki, które bez problemu trafiają w gusta czytelnika Zachodu.

Reklamy

komentarzy 5 to “Haruki Murakami „Przygoda z owcą””

  1. Znalazłam wredne powtórzenie xDDDDD
    A w ogóle to przylazłam po lizaka, a najlepiej żeby coś popsuć i zwalić całą winę na Magla

  2. Jaka dziwna moda, wszędzie ten Murakami i Murakami… prawie jak Doda. 😛

    Trzeba będzie sięgnąć… kiedyś.

    Ja też chcę lizaka, a jak nie lizaka to piwo, i to w Wawie. 😉

  3. No i co z moim lizakiem?

  4. metzli Says:

    Limit na ten miesiąc się wyczerpał ;P A ty Madziochu zamiast marudzić, sam byś sięgnął po Murakamiego, warto. A to piwo, to owszem, ale we Wrocku 😀

  5. Murakami poczeka. Gibson nie może. „Spook Country” naprawdę jest bardzo dobre. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: