Archiwum dla Maj, 2008

Hermann Hesse „Wilk stepowy”

Posted in Literatura on Maj 18, 2008 by metzli

Nie jest to książka nowa ani też ostatnimi czasy nie ukazało się jej kolejne wznowienie. Napisana w 1927, prawdziwy renesans przeżyła w latach 60. za sprawą ruchu hipisów w USA. Ja dotarłam do niej dopiero teraz, anno domini 2008.

Co jakiś czas zdarza się, że dany autor napisze książkę, która oczywiście odnosi się do czasów, w którym żyje pisarz, mimo to przez poruszane w niej treści staje się ponadczasowa, a upływ kolejnych lat jej nie dezaktualizuje. Tak też jest z „Wilkiem stepowym”, czytelnik spokojnie może się odnaleźć na kartach tej książki.

Tytułowy bohater, wilk stepowy żyje w świecie, jednak nie należy do niego, cały czas pozostając trochę na uboczu. Wywodzi się z ówczesnej klasy średniej,  wychowany w jak najbardziej przykładnej rodzinie mieszczańskiej, nie czuje się mimo to związany ze swoją klasą społeczną. Jakże nie mam być wilkiem stepowym, nędznym pustelnikiem pośrodku świata, którego celów nie rozumiem, którego radości są mi obce? Ten świat tuż przed wybuchem kolejnej wojny, krzykliwy, z ciągłymi zabawami, kolorowymi afiszami. Z krótkowzrocznymi ludźmi, którzy nie potrafią pojąć istoty problemu przed jakimi stanęła ich epoka.

Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się jakie spostrzeżenia miałby wilk stepowy w stosunku do dzisiejszego świata, tzw. społeczeństwa. Postępowania poszczególnych jednostek, które cały czas są żywione tym paskudztwem, zwanym górnolotnie „kulturą masową” – papki, którą codziennie grzecznie (i zapewne niejednokrotnie ze smakiem!) zjadają przed telewizorem. Mimo upływu czasu, niewiele tak naprawdę uległo zmianie, bo sami ludzie niewiele się zmienili, pozostając wciąż w gruncie rzeczy tacy sami. Co niekoniecznie musi stanowić optymistyczny komentarz.

Książka jest bardzo autobiograficzna, wystarczy pobieżnie wczytać się w życiorys Hessego, aby to zauważyć. Widać zafascynowanie psychoanalizą, im dalej tym autor wplata coraz więcej irracjonalnych elementów, rodem jak z pokręconego snu. Wątki surrealistyczne przeplatają się z realistycznymi i nie pozostaje nic innego jak podążyć za autorem w ten las i spróbować zrozumieć prawa jakie nim rządzą.

„Wilk Stepowy” na pewno nie jest książką na leniwe popołudnie, którą można przeczytać nie wgłębiając się specjalnie w jej treść. Ja musiałam mieć odpowiedni nastrój do niej, inaczej najzwyczajniej w świecie mnie irytowała. Nie utożsamiałam się z głównym bohaterem, który był wręcz pewnym punktem ekstremium typu outsidera. Któremu i tak nie udaje się uciec „od tego świata”, w takim stopniu jakim by tego sobie życzył.

Po „Wilka stepowego” sięgnąć warto, chociaż z pewnością nie każdemu jego lektura przypadnie do gustu. Ale książki, która spodobałaby się wszystkim jeszcze nikt nie napisał. I dobrze, bo wyszłaby pewnie z tego kolejna papka dla mas.

Haruki Murakami „Przygoda z owcą”

Posted in Literatura on Maj 2, 2008 by metzli

Człowiek budzi się rano i wie, że ma w sobie owcę. To bardzo naturalne uczucie.

Przygodę z owcą kupiłam pod wpływem chwili, nie wiedząc za wiele o samym autorze, może poza faktem, że jest Japończykiem. Po zakupie książka powędrowała na półkę, żeby doczekać się przeczytania dopiero teraz.

Nie mam zbyt wiele doświadczenia z książkami Murakamiego, oprócz wyżej wspomnianej mam za sobą lekturę jedynie Na południe od granicy, na zachód od słońca, ale już z tych dwóch książek mogę wysnuć pewne spostrzeżenia. Bohaterowie Murakamiego są przeciętni, niczym szczególnym się nie wyróżniają. Nie można powiedzieć, że są nieudacznikami, ich życie to nie pasmo klęsk. Udaje im się pokończyć szkoły z zadowalającym wynikiem, zdobyć w miarę dobrą pracę – ale wszystkie te rzeczy upływają w poczuciu wielkiej nudy. Nie ma też w nich woli ani pasji żeby starać się zmienić taki stan, zresztą świetnie zdają sobie sprawę ze swojego położenia. Pojawia się ciekawe pytanie na ile jest to obraz przeciętnego mieszkańca Japonii. Życie spokojnie się toczy, kolejne lata mijają i nagle dzieje się coś… niespodziewanego. Wydarzenie, które nie mieści się w ustalonym scenariuszu. W Przygodzie z owcą główny bohater dostaje dziwne zdjęcie od swojego przyjaciela, ktoś mógłby powiedzieć, – nic wielkiego. Jednak rozpoczyna to ciąg zdarzeń, które wyrywają go spośród przeciętności i nudy, do których zdążył już przywyknąć.

Powieść obfituje w absurdalne sytuacje , które na samym początku powodowały, że sama oś fabuły wydawała mi się trochę naiwna. Ale im dalej w las, tym człowiek bardziej się przyzwyczajał i jakby instynktownie rozumiał realia jakie rządzą takim światem. Zupełnie jak w sytuacji ze snu, kiedy najbardziej absurdalne rzeczy przestają dziwić, tylko przyjmujemy je jako rzecz oczywistą. Nie zastanawiając się głębiej nad ich sensem.

Książka może sprawiać wrażenie powieści szpiegowskiej, nota bene nasz bohater sięga w międzyczasie po Sherlocka Holmesa, ale takie odczucie szybko mija. Powieść nie jest utrzymana w duchu tego gatunku, wystarczy powiedzieć, że sam bohater nie pasuje na doskonale tropiącego detektywa. Chociaż radzi sobie jak umie najlepiej.

Lubię styl w jakim pisze Murakami, jego bohaterowie są samotni, jakby nieumiejący się odnaleźć lub niechcący tego zrobić. Ich relacje z innymi są płytkie lub urywają się zanim przerodzą się w coś głębszego. Moja półka powinna zapełnić się książkami tego autora. Co ciekawe człowiek z Japonii potrafi pisać książki, które bez problemu trafiają w gusta czytelnika Zachodu.